Najpierw wyjaśnienie: terminu
animalizacja użyliśmy
tu w znaczeniu, jakiego on w
tej chwili
nie ma, ale
nic lepszego
nie przychodzi nam do głowy.
Nie mamy na myśli animalizacji w sensie
nadawania istotom ludzkim, zjawiskom, przedmiotom martwym, pojęciom oderwanym cech zwierzęcych. Chodzi nam o używanie słów łączonych wcześniej tylko z człowiekiem - w odniesieniu do zwierząt.
Zauważamy używane w ten sposób - coraz częściej - trzy słowa:
- adoptować,
-
medalik (blaszka na obroży),
-
umrzeć.
To
taka nasza konstatacja. Zjawiska (czy to już zjawisko?)
nie oceniamy. Ciekawi jesteśmy jego przyczyn i Państwa o
nim opinii.
A może znają Państwo więcej takich "zanimalizowanych" słów?
Dopisek
Tytuł z ostatniej "Wyborczej Stołecznej": Kup psu adresatkę
i zaczipuj.