Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty

22.11.2013

Nieistniejący uniwersytet

Okazuje się, że oprócz miasta w Indiach „Polityka” wymyśliła też uniwersytet w Stanach, w tym samym numerze (44), w artykule Adama Krzemińskiego. Oto inkryminowany wyimek:

(…) Timothy Snyder z uniwersytetu w Yale (…)

Jeśli strona City-Data.com się nie myli, w USA jest pięć  miejscowości o nazwie Yale (w nawiasach podano liczbę mieszkańców) –


– w Michigan, Oklahomie, Iowa, Dakocie Południowej i Illinois – ale w żadnej z nich nie ma uniwersytetu.

Timothy Snyder jest z uniwersytetu, owszem, ale nie w Yale, tylko w New Haven w Connecticut, który po angielsku nazywa się Yale University, a po polsku niestety Uniwersytet Yale. Dlaczego Yale i dlaczego niestety? Pisaliśmy o tym pięć lat temu, tutaj.

21.11.2013

Nowe miasto w Indiach

Wymyśliła je „Polityka” (w numerze 44), a właściwie chyba Jacek Żakowski, wkładając w usta swego rozmówcy takie dwa zdania:

Indyjskie dzieci ulicy, z którymi pracuję w centrum komputerowym w Bangalor, muszą na siebie zarabiać już w wieku trzech lat.

Tylko musimy wybrać: czy chcemy, by sieć nas zabawiła na śmierć i by nami zdalnie sterowała, czy wolimy, by nam służyła, ratując Einsteinów z Bangalor, Rio, Warszawy.

Jest to błąd do trzeciej potęgi, bo:
1) nie ma miasta o nazwie Bangalor,
2) gdyby nawet było, to trzeba by ją odmieniać (w Bangalorze, z Bangaloru),
3) po polsku to miasto nazywa się Bangalur (po angielsku Bangalore).

24.10.2013

Rzeczywistość skrzeczy

Janina Paradowska w „Polityce” nr 43:
Poseł Macierewicz (…) próbuje zakrzyczeć rzeczywistość. A ona coraz bardziej skrzeczy, a nawet wrzeszczy.
Skrzeczy nie rzeczywistość, tylko pospolitość. U Wyspiańskiego, w Weselu (akt I, scena 24). Poeta do Gospodarza:

(…)
tak by się nam serce śmiało
do ogromnych, wielkich rzeczy,
a tu pospolitość skrzeczy,
a tu pospolitość tłoczy,
włazi w usta, uszy, oczy

(…)

Tyle że skrzecząca pospolitość nie pasowałaby dziennikarce do kontekstu. Ale czy to usprawiedliwia przeinaczanie słów wieszcza?

28.10.2011

„Obojniak” w „Polityce”

Słowo obojniak, i jeszcze obojniactwo. W „Polityce” numer 43, na stronie 30, w artykule Ewy Wilk.
Nie ma takich słów. Są obojnak, obojnactwo.
Wstyd.

9.09.2011

Gdzie leży Oregon

Zdanie z jeszcze ciepłej bardzo ciekawej książki Tomasza Zalewskiego Inne Stany (Polityka Spółdzielnia Pracy, Warszawa 2011, redakcja Jacek Kowalczyk, korekta Marianna Chałupczak):

W 1845 r. dziennikarz John L. O'Sullivan napisał, że „oczywistym przeznaczeniem” Ameryki jest wcielić do Unii wolną wtedy Republikę Teksasu i terytoria na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku znane jako Kraj Oregon.


3.06.2011

Suita hotelowa

Zapewne nie dowiemy się nigdy, jaki był rzeczywisty przebieg wydarzeń w luksusowej suicie nr 2806 nowojorskiego hotelu Sofitel.

Autor tego zdania (wziętego z „Polityki” nr 23), felietonista Ludwik Stomma, w zeszłym roku próbował wmówić czytelnikom, że w języku polskim nie ma pewnego słowa, choć jest; teraz odwrotnie: używa jako polskiego słowa, które w nadanym mu znaczeniu do polszczyzny nie należy.

W języku polskim suita to utwór instrumentalny złożony z kilku lub kilkunastu tańców kontrastujących ze sobą melodycznie, tymczasem luksusowa suita nr 2806 nowojorskiego hotelu Sofitel to przedpokój, sala konferencyjna, salon, sypialnia i łazienka, czyli apartament. Owszem, angielskie suite to i suita, i apartament, ale na szczęście polska suita to wciąż jeszcze tylko suita.

Redakcyjna korekta nie zareagowała. Może ją onieśmiela profesorski tytuł autora?

Dopisek
W tym samym tekście korekta puściła też kameramanów, choć to po polsku kamerzyści.
 

2.06.2011

Świecić przykładem

Dwa zdania z zamieszczonego w „Polityce” nr 22 artykułu Anny Świątek, polonistki z warszawskiego XVII Liceum Ogólnokształcącego im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, która wytyka błędy autorom maturalnych arkuszy egzaminacyjnych z języka polskiego:

Wątpliwe, że większość egzaminowanych domyśli się, iż wcale a wcale nie chodzi tu o konsekwencje fabularne […].

Wątpliwe, że to błąd, o czym się można przekonać, zajrzawszy do Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny PWN. Poprawna forma to wątpliwe, czy albo wątpliwe, żeby. W tym wypadku my byśmy jednak napisali jeszcze inaczej: Prawdopodobnie większość egzaminowanych nie domyśli się…

Nie ma ludzi nieomylnych – wiadomo, ale po to nad arkuszami pracują fachowcy, by świeciły one przykładem poprawności.

Świecić przykładem znaczy stanowić wzór dla innych, zachowywać się, postępować nienagannie, wzorowo. Świeci przykładem ktoś, nie coś. I tylko świeci przykładem i kropka, a nie świeci przykładem czegoś. Należało napisać: Nie ma ludzi nieomylnych – wiadomo, ale po to nad arkuszami pracują fachowcy, by były one przykładem poprawności.

Dopisek
Autorka artykułu przysłała nam e-mail:

Szanowni Państwo!

Jak to dobrze, że żyją na tym świecie ludzie, którzy nie tylko są wrażliwi na poprawność języka, ale jeszcze uważają, że jakość języka to miernik wartości człowieka.

Z „wątpliwe, żeby” lub „wątpliwe, czy” muszę się zgodzić. Szkoda, że z nadwątlonym przekonaniem do autorytetu słownika przywołanego przez tajemniczego Psz.; polecam ponurą lekturę firmowanego przez PWN poradnika „Poprawnie po polsku” (2007); chętnie przyślę Państwu moją tegoż recenzję (włos jeży się na głowie). Z jednej strony prawdę się rzekło, że – co napisałam w „Polityce” – „jak widać nie ma ludzi nieomylnych”, z drugiej strony nie zmienia to faktu, że zespół fachowców tworzących arkusz egzaminacyjny na jakiekolwiek usterki pozwolić sobie nie może (co innego błyskawiczne pisanie na łamy, choć to oczywiście nie usprawiedliwienie, co innego zespołowa wielomiesięczna praca nad arkuszem). A swoją drogą „wątpliwe, żeby” pobrzmiewa pleonastycznie. Już samo „wątpliwe” zawiera przypuszczenie – jak „żeby”.

Wygląda na to, że na personifikacji arkusza egzaminacyjnego („arkusz świecący przykładem”) nie poznaliście się Państwo; podobnie jak na autorskim frazeologizmie: „świecący przykładem poprawności” – przykłady (szczególnie właśnie przedmiotów uosobionych) mogą być różne.

Serdecznie pozdrawiam!
Anna Świątek 

 

31.03.2011

Gwatemalia

„Polityka” z datą 2 kwietnia:







Szkoda słów.

Dopisek
Prezydentowi może byśmy wybaczyli, tygodnikowi opinii, z czterema korektorkami - nie.
 

25.06.2010

Profesor nie zagłosuje

Ten sam numer „Polityki” co w poprzednim wpisie i też profesor, ale inny – Ludwik Stomma – który powiada:
Pisałem już kiedyś o nieistniejącym w polszczyźnie czasowniku „zagłosować”. Używali go wszyscy kandydaci. Tymczasem „zagłosuję” to błąd i językowy koszmarek. Nie „zagłosuję”, ale „będę głosował”, „oddam głos”, ewentualnie „wezmę udział w głosowaniu”; podobnie nie „zagłosowałem”, ale „oddałem głos” itd.
Nieistniejący w polszczyźnie?  Istniejący od dawna, i to na wyższym poziomie istnienia, bo nie tylko w wypowiedziach, artykułach itp., lecz także w słownikach.

Zajrzeliśmy do naszych słowników języka polskiego wydanych od roku 1999 do 2006 i „zagłosować” jest wszędzie, czasem opatrzone kwalifikatorem „potoczne”, ale nigdzie nie uznane za błąd, nawet w „Słowniku poprawnej polszczyzny PWN'' (1999 i 2006), który tylko wskazuje, że zamiast „Zagłosowała na liberałów” lepiej jest powiedzieć „Głosowała na liberałów”.

Dopisek
Ten pan też nie zagłosuje.

24.06.2010

Wysoka, czyli niższa

„Polityka” nr 26, artykuł Radosława Markowskiego „Mało nas”:
Polska bierność wyborcza ma swe charakterystyczne rysy. Po pierwsze, jest ona astronomicznie wysoka, nawet z perspektywy wschodnio-środkowo-europejskiej – jest niższa prawie o 20 proc. niż w krajach ościennych (...), a o ponad 30 proc. w stosunku do krajów zachodnioeuropejskich.
Skoro nasza bierność, dużo niższa niż u sąsiadów, jest astronomicznie wysoka, to u nich już chyba prawie nikt głosować nie chodzi. Tak, panie profesorze?

Dopisek
Profesor Markowski przysłał nam e-mail, z którego wynika, że braku logiki w zacytowanym fragmencie winna jest redakcja, bo „wycięła w tym miejscu cały akapit”.

15.06.2010

Błąd na błędzie siedzi i błędem pogania

W rubryce „Do i od redakcji” w „Polityce” nr 24 czytamy:
W tekście „Literatura na nowo przetłumaczona” [POLITYKA 21] pojawiły się błędy w pisowni nazwisk: Marka Bieńczyka, Jerzego Illga i Małgorzaty Łukasiewicz. Autorów i czytelników bardzo przepraszamy.
Pięknie, tylko dlaczego ta notka ma tytuł „Błąd w tłumaczeniu”?

22.05.2010

Przyrodzenie tradycji

Tradycja francuska włożyła mu [królowi Henrykowi IV] w usta takie oto wyznanie na temat swojego przyrodzenia (...)

To znowu „Polityka” (nr 21, z 22 maja), piórem Ludwika Stommy.

Dopisek
Wyznanie było takie: Do czterdziestego roku życia myślałem, że to kość.

16.05.2010

Na bakier z anatomią

W „Polityce” (nr 20, z 15 maja), w artykule „Pół wieku z pigułką”,  Joanna Podgórska wyposaża mężczyzn w jajowody:

Nie ma to [sterylizacja] wiele wspólnego z zabiegami podwiązywania (...) jajowodów (wazektomia)...

Jego pacjent podwiązał jajowody w Niemczech wiele lat temu. Potem rozwiódł się z żoną...

Pani redaktor, mężczyźni nie mają jajowodów – oni mają nasieniowody.

Może gdyby w licznym zespole korektorskim „Polityki” był mężczyzna, ten śmieszny błąd by się nie pojawił w druku. Cóż, korekta to zawód sfeminizowany.

Dopisek
Co to jest wazektomia.

Dopisek
W tym samym numerze „Polityki” (s. 68):

(...) obraz Matki Bożej Smoleńskiej, której autorem miał być Łukasz Ewangelista...

12.11.2008

Komu? Dmitrijemu

Tak rosyjskie imię Dmitrij odmienił Ludwik Stomma w felietonie zamieszczonym w „Polityce” z 25 października, a „Polityka” się z tym zgodziła.
Gdybym miał pieniądze, ufundowałbym Dmitrijemu Strelnikoffowi 365 Nobli na 365 dni w roku.
Powinno być Dmitrijowi, bo to imię odmienia się jak polskie Mikołaj:

Dmitrij
Dmitrija
Dmitrijowi
Dmitrija
Dmitrijem
o Dmitriju
Dmitriju!

Dopisek
Noble byłyby za książkę Ruski miesiąc (W.A.B. 2008).

14.10.2008

Sorry, panie Tym

Stanisław Tym w felietonie pod tytułem Sorry, z cyklu Pies czyli kot ("Polityka"
nr 40), już tu niedawno wspomnianym
(w dopisku), wytyka Wojciechowi Mikołuszce, że w artykule o dinozaurach napisał:

... jakieś 65 mln lat temu znikły (...) pojawiły się w dziejach Ziemi jakieś 230 mln lat temu (...) wkrótce potem, jakieś 228 mln lat temu...

Jakie jakieś? - wydziwia Tym. - Zajebiste po prostu te dinozaury były.

Jakie jakie jakieś? - my na to. Zaimek jakieś znaczy tu mniej więcej, około i nie jest błędem. I jaki sens ma dalszy ciąg komentarza?
Ni pies, ni kot te zarzuty, panie Tym. Sorry.

24.06.2008

Co to jest siatka

Siatka to ażurowa plecionka ze sznurka, drutu, nici itp.
o oczkach różnej wielkości; także: przedmiot wykonany
z takiej plecionki
.

Dlaczego w takim razie tyle ludzi mówi siatka na plastikowe torby i torebki
używane w sklepach do pakowania kupionych rzeczy?

"Wyborcza"
zapowiedziała wczoraj, że dziś da nam torby wielokrotnego użytku, żebyśmy zrezygnowali z plastikowych siatek. Owszem, w epoce prawdziwych siatek na zakupy bywały też siatki plastikowe, ale przecież nie o nie "Wyborczej" chodzi.

Każdy wie, jak wygląda siatka w ogóle - że oczka itd. Więc skąd ten brak logiki?


Dopisek
Te niby-siatki bywają też nazywane reklamówkami, na ogół również niesłusznie, bo są zwykle kawałkiem przezroczystego plastiku, który niczego nie reklamuje.

Dopisek
W „Polityce” z datą 2 kwietnia 2011 roku zdjęcie Margaret Thatcher z siatkami podpisano Margaret Thatcher prezentuje torby z zakupami, choć w tekście artykułu, który ono ilustruje, jest mowa o siatkach.
 

22.06.2008

Czym więcej, tym gorzej

W arcyciekawym wywiadzie w jak zwykle doskonałym dodatku do "Polityki" świetny, bardzo znany dziennikarz (Jacek Żakowski) dwukrotnie użył wyrażenia czym..., tym... Ech!

Dopiski
1. Zastanawiamy się, czy John Nash (noblista, bohater Pięknego umysłu), o którym jest mowa w wywiadzie, rzeczywiście był w MIT instruktorem matematyki. Może jednak wykładowcą?
2. Aha, bylibyśmy zapomnieli: dodatek do "Polityki" nazywa się "Niezbędnik inteligenta".

Klub Czym-tym...

20.06.2008

Kto to jest grabaż?

Chocieśmy się bardzo starali, drugiego dna się nie dopatrzyliśmy.

Footballowy zawrót głowy?
Korektorskiej, rzecz jasna, która to puściła. Bo że autorowi się zakręciło,
to pewne.








Zobacz też...