Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński. Pokaż wszystkie posty

3.09.2011

Grzbiet książki

Jeśli tekst na grzbiecie książki (imię i nazwisko autora, tytuł) jest umieszczony wzdłuż, powinien biec z góry na dół. Jeśli biegnie odwrotnie, to po położeniu książki poziomo, pierwszą stroną okładki ku górze, widzi się go do góry nogami:








Logiczne, prawda? Ale jak się okazuje, nie dla wszystkich. Nieprzestrzeganie tej zasady szczególnie razi, gdy grzbiety serii są zadrukowane raz tak, raz siak, jak w przypadku pokazanych tu trzech książek Aravinda Adigi wydanych przez Prószyński Media Sp. z o.o.

Dopisek
Jak powinien wyglądać grzbiet książki, można się dowiedzieć z Typografii typowej książki Roberta Chwałowskiego (Helion 2002, s. 11) i Edycji tekstów Adama Wolańskiego (Wydawnictwo Naukowe PWN 2008, s. 284).
 

12.06.2011

Pajsa












Ta pajsa, rodzaj żeński. Tak mówi Wielki słownik ortograficzny PWN (2010), tak mówi Wielki słownik ortograficzno-fleksyjny (Bertelsmann Media 2001), tak mówi Słownik ortograficzny języka polskiego (Muza 2001, 2005, 2006).

Jest to nazwa jednostki monetarnej Bangladeszu, Birmy (Myanmaru), Indii, Nepalu, Pakistanu, choć WSO PWN twierdzi, że tylko Birmy.

Pajsa pojawia się wielokrotnie w książce Aravinda Adigi Między zabójstwami (Prószyński i S-ka 2009, przełożyła Agnieszka Barbara Ciepłowska, redakcja Ewa Witan, korekta Andrzej Massé) – wszędzie błędnie (ale konsekwentnie!), jako ten pajs.

Dopisek
W elektronicznej Powszechnej encyklopedii PWN (2007) – galimatias:
  • Bangladesz: taka = 100 pajsa (w innym miejscu: paisa),
  • Birma: kyat (kiat) = 100 pya (pia),
  • Indie: rupia indyjska = 100 pajsa,
  • Nepal: rupia nepalska = 100 pajsa,
  • Pakistan: rupia pakistańska = 100 pajsa.

11.06.2011

Kompand

Znają Państwo to słowo? Bo my nie. Nie znaleźliśmy go w żadnym z naszych słowników języka polskiego, a mamy ich wiele. Nie znalazła go również wśród miliarda dwustu dwudziestu pięciu milionów słów wyszukiwarka PELCRA:











Mimo to kompand pojawia się kilkakrotnie w książce Aravinda Adigi Między zabójstwami (Prószyński i S-ka 2009, przełożyła Agnieszka Barbara Ciepłowska, redakcja Ewa Witan, korekta Andrzej Massé):

… zaniosła go w pobliże muru kompandu… (s. 198)
… stała przy zewnętrznej ścianie kompandu… (s. 214)
… murek, za którym zaczynał się kompand sąsiadów… (s. 215)
… idzie wzdłuż muru kompandu… (s. 219)
… podbiegła do muru otaczającego kompand… (s. 226)
Siedział na piramidzie granitowych kamieni w kompandzie przed katedrą… (s. 235)

Ten tajemniczy kompand to angielski compound, co słowniki tłumaczą jako ogrodzony obręb domu; teren ogrodzony, zamknięty.

Zgoda, jednego polskiego odpowiednika rzeczownik compound nie ma, ale to nie powód, żeby pakować do książki nieistniejące słowo, bo przecież w zależności od kontekstu można compound zastąpić słowem dom, dziedziniec, gospodarstwo, plac, podwórko, posesja, posiadłość, teren, a nawet czasem po prostu pominąć, co zrobiono na przykład we fragmencie ze strony 296:

W ogrodzie rozłożyły się dwie białe krowy. (…) Nieco dalej, pod murkiem, czarny byczek ze źdźbłami świeżej zieleni przylepionymi do wilgotnego nosa zajadał trawę wysypaną z worka.

który w oryginale wygląda tak:

Two white cows were sitting in the compound of the house. (…) A black buffalo, snippets of fresh green all over its moist nose, stood gazing at the opposite wall of the compound, chewing at a sackful of grass that had been emptied on the ground in front of it.

Choć nie wiadomo, czy tam rzeczywiście był ogród, lepszy jednak nieistniejący ogród niż nieistniejące słowo kompand.

Dopisek
Kompand ze strony 214 to podwórko. Czy podwórko może mieć ścianę? Kompand ze strony 235 to dziedziniec albo plac. Czy można siedzieć w dziedzińcu albo w placu?
 

2.05.2010

Jezus – łobuzerskie dziecko


Tak Prószyński Media Sp. z o.o. rozpoczyna zapowiedź wydania książki Philipa Pullmana Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus.

Dziecko nie może być łobuzerskie, dziecko może być łobuzowate.
Łobuzerskie mogą być na przykład: wygląd, uśmiech, mina, zachowanie, wybryk.

Dopisek
Niestety, ten sam tekst wydawca zamieścił na skrzydełku obwoluty.

15.02.2010

Rai jak Jokai?

Czarny charakter z książki Vikasa Swarupa Sześcioro podejrzanych (Prószyński i S-ka 2009) nazywa sie Rai. Jego nazwisko nie jest w książce odmieniane. Zastanawiamy się, czy słusznie. A może powinno się odmieniać jak nazwisko Jokai, według wzoru pokazanego obok, zaczerpniętego ze Słownika gramatycznego języka polskiego autorstwa Z. Saloniego,
W. Gruszczyńskiego, M. Wolińskiego
i R. Wołosza (Wiedza Powszechna 2007)?

Co prawda Jokai nie jest nazwiskiem hinduskim, jak Rai, tylko węgierskim, ale to chyba nie ma tu znaczenia.

Co Państwo o tym myślą?

14.11.2009

Gdzie kucharek sześć...

„Zły” Tyrmanda
Prószyński i S-ka 2001
Tekst oparty na wydaniu Czytelnika
z 1990 roku


Dwie redaktorki, dwie korektorki.

Oto efekty ich pracy (pokazujemy tylko literówki, będziemy je tu po trochu dodawać):

- dwóch monetrów z elektrowni (s. 39)
- pościła się w rozpaczliwą pogoń (s. 39)
- Wysoki ze aszczonym nosem (s. 41)
- głębokie rozania (s. 45)
- o miażdżźonych kończynach (s. 45)
- na Marymockiej (s. 48)
- zwiedzający zawrócili się ku gablotom (s. 51)
- Jeśli tkwił na nim człowiek (chodzi o kij z gazetą w kawiarni)
(s. 54)
- Spawy zawodowe - rzekł wymijająco (s. 65)
- za znorodnymi etykietami (s. 66)
- Olimia wyjęła futerał (s. 75)
- Zankomicie wyglądasz (s. 78)
- przechyliła się do tylu (s. 79)
- Przy placu Teatranym (s. 90)
- zstanowił się głęboko (s. 98)
- Meto nie odpowidał (s. 100)
- przepojone (...) tęsknotą za niewiadomym, za nigdy nie zniszczonym (...) czego bardzo pragniemy i czego nigdy nie dostaniemy ani nie osiągniemy (s. 105)
- Redaktor Edwid Kolanko (s. 105)
- grupa (...) mnie liczna od ranczerów i kowbojów (s. 108)
- znudzonych i rodrażnionych (s. 121)
- sklepiki, pełne drobnego żelastwa: podków, mitów, haceli (s. 124)
- wysunął z jej skąpych zdań, że ów jasnowłosy lekarz (s. 149)
- rzekł gwałtownie Miechciński (powinno być Mechciński) (s. 159)
- funta właków warta (s. 160)
- nadawały prawną moc żywionym tęsnotom (s. 161)
- byczy kark i ogomny nos (s. 175)
- przyjdę, tylko ten wiruoz skończy (s. 176)
- z innej epoki smochodowej (s.197)
- ubrany w szuczkowe spodnie (s. 201)
- Arysłusznie - rzekł z uznaniem Dziarski (s. 224)
- Pili cytrynową oranżanę (s. 241)
- z ostentacyjna obojętnością (s. 241)
- Ktoś go popatrzył, milicja cysternę wykopała (s. 252)
- Zylbersztaj pociągał melancholijnie nosem (powinno być Zylbersztajn) (s. 261)
- spojrzenie (...) Kalodonta obejmowało kolejny (...) podbródek, usta (...), nos (powinno być kolejno) (s. 263)
- twarz zwężała się delikatnie w owalu zaciskającej kurczowo chustki (powinno być zaciskanej) (s. 267)
- bramą od strony Zabkowskiej (s. 302)
- Mateor obejrzał się raz jeszcze (s. 311)
- Zelbersztajn zakołysał głową (s. 314)
- nie mniej do mnie żalu (s. 328)
- czasopismo w baderoli (s. 353)
- w jej rozpalonym przerażeniu mózgu (s. 355)
- w niepewnych smugach (...) światłą dostrzegł (s. 374)
- podszedł do biurka, rozpieczętował pakiet, wyjął zeń jeden bilet i położył go, pieczołowicie wygładzając, na blankiecie: (...) wąski, różowo- brązowy pasek sztywnego papieru leżał równiutko, jak cenny dokument, na politurowanym fornirze (s. 389) (powinno być na blacie)
- ramiona złożył pod czarną głową, szeroka pierś (...) wznosiła mu się raz po raz (...) nad zasuniętym kocem (s. 414)
- wyła chrapliwym, przepitym głosem (...) miotający plugawe przekleństwa (s. 423)
- Tlukło mu się gorączkowo w głowie (s. 423)
- Bał się białych oczu, posiadających niepojętą nd nim władzę (s. 434)

To tyle literówek, zauważonych mimochodem, podczas normalnego szybkiego czytania, więc pewnie w książce jest ich więcej. Są też inne błędy, na przykład:
- Nie urodził się jeszcze na tym, świecie architekt (s. 58)
- niemieckie słowa „Mein Leben...” (s. 77)
- Tysiąc osiemset (...) patyk i osiem dych (s.119)
- Nasza wyższość polega na organizacji i nie tacy, jak ci tam, nie są w stanie jej naruszyć (s. 128)
- Gdy humber, przyhamował (s. 197)  
- Pili cytrynową oranżadę (s. 241) 
- nie stać cię na takie spojrzenie, jak ten zasmarkany szczeniak (s. 241)
- musi się pan zdobyć na coś lepszego niż ten brudny futerał na kolanach. - Wskazał ruchem głowy wnętrze dekawki (powinno być na kołach albo na kółkach) (s. 247) 
- nie da się wywieść w pole ani wystawić na dudka (s. 263)
- rękawy (...) miał podwinięte, odsłaniając bogaty tatuaż (s. 275) 
- Różnica między przedmieściem a peryferią jest prosta (s. 291)
- Czy nie wyrządziłby mi pan tej przyjemności i nie przyjął małego traktamentu? (s. 297)
- Poczuł w sobie naraz energię ozdrowiciela, wolę działania i optymizm (...) po przezwyciężeniu choroby (s. 332)
- czuła dziką emocję pobieranych w ciągu sekund decyzji (s. 386)
- wchodzi się przez wyjęte z zawiasów drzwi do ciemnego korytarza (s. 401)

22.10.2009

Sześciu, sześcioro...

Tak wydawca zatytułował książkę
w swym katalogu.


Pod takim tytułem ją wydał.





Błąd w zasadzie nieszkodliwy, świadczy jednak o tym, że redaktorom katalogu, który musiał być układany, zanim książka została przetłumaczona, nie chciało się zajrzeć pod okładkę oryginału.

Dopisek
Albo, co nie daj Boże, o tym, że nie wiedzieli, że skoro wśród podejrzanych jest kobieta, to powinno być sześcioro.

9.10.2008

Książka Kołodko

Dziś na stronie internetowej wydawnictwa
Prószyński i S-ka


Jeśli już wydawnictwo chciało - kosztem poprawności językowej - sprawić przyjemność profesorowi, który swego nazwiska nie odmienia, to powinno być konsekwentne.

31.05.2008

Językowy "innowator" Kołodko

O tej książce już pisaliśmy
– o jej okładce, pochlebnie (zobacz...). Ale w środku natknęliśmy się na coś, co nam się podoba nieco mniej – celowe używanie słowa inwencja podwójnie błędnie:
– w znaczeniu odkrycie, wynalazek, choć ono tego nie znaczy;
– w liczbie mnogiej, choć ma liczbę mnogą tylko jako krótki, instrumentalny utwór polifoniczny, nie mający ściśle określonej konstrukcji.

Ale gdyby zastąpić to słowo innym, właściwym, nie mógłby się pojawić w książce model "3 i" – inwencje, innowacje, imitacje. Czy jednak warto było dla ukucia chwytliwej nazwy poświęcić poprawność językową?

Popełnienie tego językowego faux pas pewnie ułatwił autorowi język angielski, w którym invention znaczy właśnie wynalazek.

Więcej...

5.05.2008

Pomysłowy prowokator Kołodko

Literówka na okładce? Horrendum! Tym razem jednak nie. Chodzi o U/Ó w tytule Wędrujący świat. To nam się nawet podoba, bo pomysłowe, przyciąga oko, daje do myślenia – niezły chwyt marketingowy.

Więcej...