Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowa smaczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowa smaczne. Pokaż wszystkie posty

23.11.2014

Ulepek z Nowego Orleanu

Przystanąłem przed rysunkiem Dona Daveya przedstawiającym nowoorleańską St Peter Street nocą, zapatrzyłem się w słowa mint julep



… i przypomniało mi się, że już dawno miałem zamiar coś o tym napisać.

Mint julep, albo po prostu julep, to amerykański słodki drink z miętą. I co?, powie ktoś. Przecież tego można się dowiedzieć ze słownika angielsko-polskiego. Zgoda, ale kto wie, że słowo julep należało kiedyś do polszczyzny i znaczyło to samo co w słowniku „warszawskim” ulepek?

„Online Etymology Dictionary” wyjaśnia, że julep trafił do języka angielskiego taką drogą: perskie gulab (woda różana) → arabskie julab → łacińskie julapium → starofrancuskie julep, i znaczył wtedy, w czternastym wieku, to samo co w słowniku „warszawskim”. Można chyba przypuszczać, że podobna była droga tego słowa do polszczyzny.

Dopisek
Perskie gulab tkwi też w nazwie znanego i w Polsce indyjskiego deseru gulab jamun:

27.09.2014

Krowarzywa

Bardzo pomysłowa nazwa, zadziwiająco smaczne wegańskie kanapki. Warszawa, Hoża 42.

Dopisek
Kilka pań się skarżyło, że kanapki są za duże, ale to była chyba tylko kokieteria, bo zjadły je do ostatniego kęsa.

19.09.2014

Orzech nie orzech …

… czyli co zawiera Bajeczny.





No to w końcu zawiera te fistaszki czy nie? Zawsze zawiera czy tylko czasem? Bo skoro może zawierać, to znaczy, że nie musi. Ech, logika! A wystarczyło napisać: Może zawierać inne orzechy.

Dopisek
Anonimowy komentator napisał:
To nie logika, tak po prostu nakazuje ustawa. Zwrot „może zawierać orzechy” jest narzucony do obligatoryjnego umieszczania na opakowaniach w zakładzie, gdzie przetwarza się orzechy i może dojść do skażenia innego produktu nawet minimalną ich ilością. Z kolei „zawiera orzechy arachidowe” narzuca przepis każący zamieszczać informację na opakowaniu produktu, który je zawiera. Jeden produkt – dwa przepisy – wynik odbiegający od logiki. Polskie prawo po prostu. Gdyby prawodawca dodał zapis do ustawy, że gdy produkt zawiera orzechy, nie ma konieczności informowania o tym, że może je zawierać, nie byłoby tego dziwactwa. Ale czy prawodawca ma jakąś wyobraźnię? Wątpię.

20.07.2014

Co to jest kawa?

Jeśli nawet espresso to nie kawa, to co w takim razie jest tutaj („Czubak”, Warszawa, Gwiaździsta 15a) kawą?

25.06.2013

Czy faworki to włoszczyzna?

Skąd to pytanie? A no stąd, że kiedy przed naszymi włoskimi przyjaciółmi postawiliśmy kiedyś kopiasty talerz faworków, pewni, że to, niczym bigos, polska specjalność, oni zakrzyknęli Chiacchiere! i wyjaśnili, że mają u siebie dokładnie to samo. Zresztą proszę spojrzeć: tu są faworki, a tu chiacchiere. A ponieważ nie przypuszczamy, żeby to polskie faworki przyjęły się na Półwyspie Apenińskim (we wszystkich regionach, pod różnymi nazwami; chiacchiere znaczy plotki), przyszło nam do głowy, że może uszczęśliwiła nas nimi królowa Bona.

Dopisek
O faworkach już kiedyś pisaliśmy, tutaj.

9.03.2013

Instrukcja konsumpcji


Konsumowaliśmy chinkali wczoraj w „Małej Gruzji” w Warszawie. Od kołdunów różnią się tym, że rosół mają w środku, no i kształtem i wielkością. Bardzo nam smakowały.

9.11.2012

Umpa-lumpa

Podobno niektórym ten szyld kojarzy się z lumpeksem albo z kiepską muzyką (umpa, umpa). Myśmy takich skojarzeń nie mieli, ale też nie wiedzieliśmy, co się pod nim kryje. A to jest wspaniały sklepik z czekoladą, do chrupania i  do picia; napić się czekolady można również na miejscu. Wielki wybór, czekolada austriacka, dobrej jakości.

























Dopisek
Z rozpędu (i z łakomstwa) zapomnieliśmy, że Pszetfurnia to blog językowy i że nasi czytelnicy mogą być ciekawi, skąd się wzięła nazwa tego czekoladowego sklepu. Teraz już wiemy, że z filmu Charlie i fabryka czekolady nakręconego na podstawie książki Roalda Dahla pod takim samym tytułem. Umpa-lumpasy (umpa-lumpy?) to pracowici robotnicy z fabryki czekolady.

Dopisek
„Umpa-lumpa” bardzo nam przypadła do gustu, czego nie możemy powiedzieć o pobliskim  „Żywicielu” (oba miejsca należą chyba do tej samej firmy), gdzie było ciasno i hałaśliwie, a flaki źle pokrojone i niedogotowane. Kucharza, który je przyrządzał, posłalibyśmy na naukę do kafeterii na Wólce Węglowej, poważnie. Ruskie nam smakowały, zaskoczyły nas dodatkiem – kiełkami z lucerny, ale nie były lepsze niż ruskie z „Baru Gdańskiego”.

8.11.2012

Czubak na facebook'u

















Dołączymy, bo lubimy Czubakowe pieczywo, na przykład małe bocheneczki o dziwnej nazwie chleb z indeksem czy bochny z żurawinami. Ale błąd wytkniemy: apostrof jest niepotrzebny – powinno być na facebooku.

Dopisek
Raz już o Czubaku pisaliśmy, tutaj. A chleb z indeksem jest dla cukrzyków, więc może chodzi o indeks glikemiczny? Jeśli tak, to nazwa chleb z indeksem jest bez sensu, bo każdy chleb ma jakiś indeks glikemiczny.

MoJedzenie






Usłyszałem moje jedzenie. Wymruczałem to sobie kilka razy pod nosem i pomyślałem: jeje, kiepsko brzmi ta zbitka. A tu proszę: to nie żadne moje jedzenie, tylko MoJedzenie, pomysłowa nazwa młodego bloga ciepło pisanego przez anonimową Mamę Chłopca, która mimo zalatania i zapracowania znajduje czas na kulinarne eksperymenty (na przykład hodowanie zakwasu, bo sama piecze chleb) i potem ich opisywanie. Polecamy!

6.11.2012

Pepperoni?










Ristorante – to po włosku, pizzeria – też, w menu prawie wszystkie nazwy potraw włoskie. To dlaczego nazwa pizzerii nie po włosku? Przecież włoskie słowo peperoni – liczba mnoga od peperone, nazwy papryki, nie takiej, jak wmontowana tu w logo, która się nazywa peperoncino – ma w środku tylko jedno p.

Domyślamy się przyczyny. Nad włoszczyzną wzięła górę widać lepiej zadomowiona w polszczyźnie amerykańska angielszczyzna, w której pepperoni to pikantna kiełbasa, i tak powstała ta niby-włoska nazwa sympatycznej żoliborskiej restauracji.

2.08.2012

Warnijskie

Kiedy w menu Karczmy Warmińskiej w Gietrzwałdzie przeczytaliśmy, że mają piwo Warnijskie, pomyśleliśmy: „Ale błąd – jedno słowo, dwie literówki”. Musieliśmy zmienić zdanie, gdy zobaczyliśmy butelkę:












Okazuje się, że „warnijski” to po warmińsku „warmiński” (bo „Warmia” to „Warnija”).

8.07.2012

Cider archiwalny

W upalny dzień nie ma to jak cydr, więc kiedy zobaczyliśmy w Marksie i Spencerze butelki z taką piękną etykietą:


w dodatku po promocyjnej cenie, nie musieliśmy się zastanawiać. W domu odkryliśmy na tylnej etykiecie nalepkę wyjaśniającą, cośmy kupili:


Wyjaśniającą po niby-polsku, bo:
  • nie ma w polszczyźnie słowa cider,
  • cydr nie może być archiwalny; słowo vintage może tu znaczyć tradycyjny, klasyczny, szlachetny, ale nie archiwalny,
  • szarża to atak, stopień wojskowy albo przesadne działanie; na nalepce chyba chodzi o numer partii albo coś w tym rodzaju, czyli pewnie o liczbę w prawym dolnym rogu tylnej etykiety:

Mimo wszystko Somerset Vintage Cider nam smakował.

Dopisek
O innej nalepce Marksa i Spencera pisaliśmy w zeszłym roku.

23.06.2012

Poproszę biscotto

Coffeeheaven, nasza ulubiona sieć kawiarni









sprzedaje do kawy świetne biscotti






czyli





Szkoda tylko, że kiedy mówimy Poproszę sucharek, młody człowiek za ladą się upewnia: Biscotti?, choć biscotti to liczba mnoga, a jedno takie ciasteczko nazywa się po włosku biscotto.

Dopisek
Że mamy w polszczyźnie spaghetti, czyli sznureczki, a nie spaghetto, sznureczek? To inna para kaloszy, bo chyba raczej rzadko się zdarza, żeby ktoś jadł, a jeszcze rzadziej - kupował, jedno spaghetto.

20.05.2012

13.05.2012

Sucharki z Biedronki

Całkiem niezłe, ale trochę nam psuje ich smak błąd na opakowaniu:

Powinno być minisuchary, jedno słowo.

Dopisek
Dla niedowiarków – klik.

Przyszedł nam do głowy pudding bananowy

Spokojnie, dalej rymów nie będzie.
No więc przyszedł i znaleźliśmy w internecie filmik demonstrujący, jak się taki pudding robi. W dwudziestej dziewiątej sekundzie narratorka mówi:
... simmer two inches of water...
a my wtedy widzimy na ekranie tłumaczenie na polski:


Błędne tłumaczenie, bo inch to cal, czyli 2,54 cm, więc two inches (dwa cale) to nie dwa centymetry, tylko pięć centymetrów. 

Można też mieć zastrzeżenia do przetłumaczenia simmer jako zagotować, bo simmer to nie gotowanie w ogóle, lecz powolne, na wolnym ogniu.

Dopisek
Damy znać, jak nam ten pudding wyszedł. Na razie szukamy potrzebnej do niego skrobi kukurydzianej. Może Państwo wiedzą, gdzie ją można kupić w Warszawie?

Dopisek
Pudding się nie udał – w ogóle nie zgęstniał. Nie mamy pojęcia dlaczego.

14.03.2011

Szara szlachetna biel

Dzięki doskonałym czekoladkom z likierem szarotkowym...


... dowiedzieliśmy się ze zdziwieniem, że co najmniej w sześciu językach - po francusku, angielsku, włosku, hiszpańsku, szwedzku, nawet po rosyjsku - szarotka nazywa się tak samo: edelweiss, эдельвейс, czyli jak w Niemczech - Edelweiß, co dosłownie znaczy szlachetna biel.

Dlaczego tyle języków nie dorobiło się własnej nazwy tej rzadkiej rośliny, a polszczyzna mogła?
 

28.01.2011

Eurodziura

Najpierw pękliśmy ze śmiechu, przeczytawszy tutaj to:






Potem zauważyliśmy to:
A wreszcie znaleźliśmy to:




I teraz nie wiemy, co lepsze: promień krzywizny banana czy eurodziura.

Dopisek
Kiełbasa z łososia z kaszubskiej wędzarni Walentyny Herman, czyli z Almaru w Kartuzach - palce lizać.
 

20.11.2010

Nowy rodzaj wegetarianizmu

Do tej pory słyszeliśmy o wegetarianizmie absolutnym (je się tylko potrawy roślinne) i względnym (również nabiał). Sklep internetowy frisco wymyślił jeszcze jeden: można też jeść sardele - bo właśnie te rybki wchodzą w skład słynnego sosu  Worcestershire, który frisco sprzedaje jako wegetariański:


Dopisek
Albo nie wiedzą, co to jest wegetarianizm, albo co to są sardele. Przypuszczamy, że to drugie.